piątek, 10 lutego 2017

Beasty wracają do jadłospisu

W końcu  się doczekałem, wreszcie doszła!
Już dawno nie wyczekiwałem tak bardzo na przesyłkę jak tym razem i oto jest. Wczoraj dotarła do mnie upragniona paczka, a w środku między innymi te dwa boskie modele. Ostrzyłem sobie na nie pazury od pewnego czasu gdy bliżej zainteresował mnie Warheim i ostatni turniej. Aktualnie turniej przeszedł do historii jako świetna impreza i kuszące wydarzenie. Doszły mnie również pogłoski, że kolejny ma się odbyć jeszcze w tym roku, a ja bardzo chciałbym wziąć w nim udział i rozpocząć przygodę z Warheim być może na dłużej;)
Był taki piękny czas, że niemal każdą chwilę spędzałem eksplorując Mordheim. Kampanie, luźne gry, odwiedziłem dziesiątki turniejów w rożnych miastach, których sporą ilość miałem przyjemność organizować. Tak zleciało mi ładnych kilka lat, a wspomnienia powracając wczytując się coraz bardziej w podręcznik do Warheim. Nadchodzi wielkimi krokami czas żeby rozruszać przykurzone kości. W Mordheim przerobiłem rozmaite bandy, ale pierwszą i najukochańszą byli Beastmeni, także wybór mógł być jeden. Kusi mnie złożenie bandy z samych metalowych modeli, ale plastiki też są czadowe. Zobaczę jakie okazje zakupowe los przyniesie.


Wracając do przesyłki zakupiłem dwa modele firmy Avatars of War, które dają początek mojej bandzie do Warheim i być może armii do Kings of War;) Skąd ta niewiasta dowiecie się na pewno z czasem. Dzisiaj bardziej technicznie, modele są czadowe. Jakość spełnia moje oczekiwania, nadlewek zbyt dużo nie ma. Jedynie na wewnętrznej stronie rogów Beasta znajduje się nadmierna ilość nadlanego metalu i futro na jednej z kończyn nie ma ostrych kosmków tylko jest zaokrąglone. I tyle z wad odlewów. Minusem jest też fakt, że ułamany został grot włóczni Dzikuski i zawsze zastanawia mnie dlaczego tak słabo pakują te blistery, mała gąbka, a w środku model lata jak chce. W każdym razie ogólnie to jak dla mnie drobiazgi;) 

Bardzo zaskoczyła mnie natomiast skala tych modeli. Gdy oglądałem w internetach model Beastmena wydawał się duży i przykokszony na maksa jak na wodza przystało. Kobietka natomiast drobna, ale zabójczo bezwzględna i niebezpieczna. W rzeczywistości mamy przeciętnego futrzaka i wyrośniętą wojowniczkę. No cóż są cudowne:D










Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza